Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oneshot. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Oneshot. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 czerwca 2013

What hurts the most

Parig:Reituki
Typ: Oneshot 
Od autora: Kiedyś obiecałam komuś Reituki z opisem seksu...I dotrzymałam słowa xD Co prawda nie ma w tym jakiejś bardzo rozwiniętej fabuły,ale mam nadzieję,że mimo wszystko komuś się spodoba.
Dziękuję bardzo mojej kochanej becie,ze znalazła czas i wszystkim, którzy tu jeszcze zaglądają.
Tekst pisany kursywą to wspomnienia Ruki'ego.
__________________________________________________________________________
Patrzyłem spod grzywki jak uśmiecha się do niego z  miłością, o której ja tylko mogłem pomarzyć. Dokładnie śledziłem jego ręce dotykające ciało innego. Tak bardzo chciałem, żeby to ze mną się śmiał, to mnie dotykał, przytulał, kiedy tylko chciałem i jak chciałem.
Ale to tylko marzenie...
- Akira, dlaczego? - Wyszeptałem, patrząc jak czule całuje perkusistę. Siedzieliśmy w jego, a właściwie ich mieszkaniu i czekaliśmy na resztę, która oczywiście była spóźniona już dobre pół godziny. Odetchnąłem głośno i skuliłem się na fotelu, dalej obserwując parkę,która kompletnie nie zwracała na mnie uwagi. Przymknąłem oczy.

- Jesteś pijany Reita. - Powiedziałem, kiedy odsunął się i obdarzył mnie obrzydliwym, pijackim uśmiechem. Powinienem był być szczęśliwy, że wreszcie mnie pocałował, jednak to, że był wstawiony, wcale nie pomagało.
- Owszem, jestem. - Powiedział niskim, uwodzącym głosem, przez który przeszedł mnie dreszcz.
Na powrót przywłaszczył sobie moje usta, co wystarczyło,żebym kompletnie stracił dla niego głowę.
Podniosłem wzrok i jeszcze raz spojrzałem na blondyna. Zawsze mu zazdrościłem; był popularniejszy, przystojny, miły; taki jak każdy facet powinien być. Był doskonały pod każdym względem. Cholernie doskonały...
Zawsze chciałem być taki jak on. Kobiety w dalszym ciągu go pragnęły i zapewne ustawiały się do niego w długich kolejkach. W sprawach seksu również był lepszy. Doskonale wiedziałem, że sypiał już z niejedną,nawet niektóre jego znajomości trwały ponad dwa miesiące, podczas gdy ja musiałem codziennie patrzeć jak całuje i przytula inną lub innego czasem zapominając o mojej obecności.
A ja? Nie jestem nawet facetem, który mógłby powiedzieć o sobie "przystojny". Kiedy mój basista zapraszał do łóżka coraz to nowe osoby, ja robiłem to tylko raz z jakąś pijaną dziewczyną, która po wszystkim wyśmiała mnie i powiedziała, że nie jestem nawet w połowie tak dobry jak Reita. Prawda jest taka,że moja rola sprowadzała się tylko do robienia z siebie idioty, żeby tylko poprawić mu humor. Mimo kilku albo kilkunastu sprzeczek, wciąż byłem jego przyjacielem, więc nawet jeśli dziewczyny nie były mną zainteresowane, to musiały być dla mnie miłe. Szkoda, że nigdy nie przekonał się jak to jest...
Zaakceptowanie swoich uczuć względem jego osoby było dość trudne. Nigdy przedtem nie zakochałem sięw chłopaku, a pech chciał, że obiektem moich westchnień stał się mój przyjaciel. Po kilkunastu miesiącach w końcu to zaakceptowałem i nawet zdobyłem się na odwagę, aby powiedzieć mu o swoich uczuciach. Zrozumiał i od tamtego czasu był dla mnie bardzo czuły i troskliwy, jednak to wszystko. Nawet po wyznaniu mu prawdy nie  mogłem poprzestać o nim myśleć.

-Aki,ja nigdy jeszcze...Z chłopakiem...-Powiedziałem, kiedy całował mnie po szyi.

- Nie bój się, będzie ci dobrze jak nigdy w życiu... - Spojrzał mi w oczy i pogłaskał po policzku. Jęknąłem,gdy zjechał ustami na moje obojczyki i zaczął je lizać,podwijając mój T-shirt. Trzęsącymi rękoma, zacząłem rozpinać jego koszulę. Kiedy udało mi się tego dokonać, zacząłem powoli sunąć dłońmi po jego torsie. Po raz kolejny tego dnia nasze oczy spotkały się,jednak nie doszukałem się w nich żadnego prawdziwego uczucia. Wiedziałem ,że nie darzy mnie jakimś głębszym uczuciem, jednak postanowiłem ten jeden raz wykorzystać nadarzającą się okazję i pokazać mu jak długo na to czekałem.
Sapnąłem kiedy Reita stanął przede mną całkiem nagi. Nigdy dotąd nie widziałem jego ciała tak dokładnie. A było... Piękne. W jednej chwili zrozumiałem dlaczego był tak pożądany.
- Nie mam... - Zaczął, przed włożeniem sobie palców do buzi i poślinieniem ich.
- Nie mam kondomów... - Pchnął mnie na łóżko i położył rękę pomiędzy moimi nogami.
- Ale nie zajdziesz w ciążę, prawda? - Oblizał się perwersyjnie i wsunął we mnie pierwszy palec.
Westchnąłem głośno kiedy zaczął nim poruszać. Po paru minutach dołożył drugi, porządnie mnie rozciągając. Wyjmował palce i szybko wsuwał je z powrotem, a sądząc po jego minie, bardzo dobrze się bawił, podczas gdy ja czułem tylko dyskomfort i ból. Myślałem, że z czasem to uczucie minie, jednak w tamtej chwili jedynym czego chciałem, było to, żeby przestał.
- Reita... - Jęknąłem i przymknąłem oczy, gdy zaczął szybko poruszać palcami. Jeśli to była jedyna szansa,żeby być z nim tak blisko, to zamierzałem w pełni ją wykorzystać.
Zastanawiałem się jak po tym wszystkim będzie wyglądać nasza przyjaźń... Jeśli dalej będzie chciał być moim przyjacielem. 
Ciszę przerywały nasze przyśpieszone oddechy i mój krzyk, gdy poczułem jak powoli się we mnie wdziera. Suzuki zaczął powoli się poruszać, nabijając mnie na siebie raz za razem.
- Mmm... Jak ciasno! - Sapnął i przyśpieszył. Zacząłem dostosowywać się do jego tempa.
- Kotku.. . - Zaczął słodko i przygryzł moje ucho -Ujeżdżaj mnie...
Przełknąłem głośno ślinę i przytaknąłem, gdy tylko poczułem jak powoli ze mnie wychodzi i obraca nas na łóżku. W głowie miałem pustkę, jednak Reita chyba wyczuwając mój stan, delikatnie chwycił mnie za biodra.
- Nabij się... - Wyszeptał i zamknął oczy. Po paru minutach zdołałem przełamać strach i opuściłem się na jego erekcję. Poczułem lekki dyskomfort, ale przygryzłem tylko dolna wargę i spojrzałem na mojego kochanka.
- Rusz się! - Warknął i zjechał rekami na moje pośladki, mocno je ściskając. Westchnąłem pod wpływem jego dotyku i zacząłem powoli poruszać biodrami, stopniowo przyśpieszając.
- Ymm... O tak... - Usłyszałem kolejny przeciągły jęk blondyna, który uporczywie próbował wejść głębiej w moje obolałe ciało. Jego i moje jęki oraz dźwięk naszych ocierających się ciał działały na nas niezwykle pobudzająco. Nasze ruchy stawały się coraz bardziej chaotycznie i dzikie. Nigdy nie przypuszczałem, że mogę robić to tak szybko i tak mocno.
- Ach... Szybciej! - Poczułem jak gryzie moje ucho. Mruknąłem i spełniłem rozkaz basisty. Robiło się coraz goręcej, obaj zatracaliśmy się w tym cudownym doznaniu. Moje ciało przeszył dreszcz, kiedy poczułem jego wilgotne usta na moich. Pomimo tego co właśnie robiliśmy, całował mnie delikatnie i powoli. Nie odrywając się ode mnie, zrobił kilka bardzo mocnych pchnięć, celując prosto w moją prostatę, a przy ostatnim, przygryzł moją dolną wargę i wypełnił mnie szczęściem. Czując przyjemne ciepło, powoli rozlewające się we mnie również osiągnąłem spełnienie i opadłem wyczerpany na jego ciało. Rei bardzo delikatnie wyszedł ze mnie i przyciągnął do siebie. Znów mogłem poczuć jak jego silne ramiona obejmujące mnie w pasie.
- To był najlepszy orgazm jaki miałem... - Usłyszałem jego szept. - Kocham Cię, Kai...
Drgnąłem lekko i poczułem jak łzy spływają mi po policzkach. To jedno zdanie wystarczyło, żeby cały mójświat runął. Spojrzałem na jego twarz. Patrzył na mnie z wyczekiwaniem.
- Ja też cię kocham Akira. - Zdobyłem się na sztuczny uśmiech. Poczułem jeszcze jak bardziej mnie do siebie przyciąga i ze łzami w oczach patrzyłem jak zasypia.
-Ruki,a może ty wiesz gdzie Akira wczoraj był,hmm?-Zapytał podirytowany już lider.
Czyżby coś mnie ominęło?
- Aki, a może ty mnie zdradzasz? - Bardziej stwierdził niż zapytał. Drgnąłem nerwowo kiedy to powiedział i spojrzałem na zdziwioną twarz mojego kochanka.
- Skąd ten pomysł kochanie? - Przybliżył się do niego i ujął jego twarz w dłonie.
Zaraz mnie zemdli...
- Przecież, wiesz, że kocham tylko ciebie i nie chcę nikogo innego. - Dokończył, głaszcząc go po policzkach. Prychnąłem, nie powstrzymując już łez. Spojrzeli na mnie. 
Wtedy właśnie podjąłem najprawdopodobniej najgorszą decyzję w swoim życiu.
- Jego też będziesz oszukiwać? - Zwróciłem się do basisty, powoli wstając. -Kai, jak dużo wiesz o swoim kochasiu, hmm? - Przeniosłem wzrok na czarnowłosego. - Powiem ci coś... Nie jesteś jego pierwszym i nie ostatnim.
- Taka, w co ty pogrywasz? - Reita posłał mi mordercze spojrzenie i mocniej przytulił chłopaka, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że moje działania są kompletnie bezsensowne. Mimo to...
- Zdradził Cię. - Powiedziałem i tym samym pogrzebałem naszą wieloletnią przyjaźń.
- Matsumoto! Popierdo…
- "Ujeżdżaj mnie kotku"... Nie pamiętasz jak to mówiłeś?! Nie pamiętasz jak Ci było dobrze?! Jak mówiłeś do mnie "kochanie"?! - Warknąłem na blondyna, nie zwracając uwagi na łzy perkusisty.
- Akira, kochałem cię, wiesz?! A ty tylko to wykorzystałeś... I przy okazji zdradziłeś jego! -Krzyknąłem i po raz ostatni spojrzałem na  zszokowaną twarz basisty, po czym wybiegłem.Zatrzymałem się dopiero na parkingu pod naszą wytwórnią, pomału zdając sobie sprawę, że swoim zachowaniem mogę doprowadzić do końca istnienia The GazettE. A poza tym...
Brawo Ruki, właśnie rozwaliłeś związek swojemu najlepszemu kumplowi...
- Którym już nie jest. - Powiedziałem cicho, próbując jakoś się usprawiedliwić. Odpaliłem papierosa i  zacząłem powoli iść w stronę domu.
Kochał Kai'a, a ja jego... A teraz stracił nas obu.
To śmieszne. Miał wszystko, teraz nie ma nic.
Uśmiechnąłem się, kiedy drobne krople deszczu zaczęły spadać na moją twarz.
Po raz pierwszy od paru miesięcy uśmiechnąłem się,bo prócz smutku czułem też ogromną satysfakcję.  

Kto wie, może teraz ja mam szansę być szczęśliwy?

poniedziałek, 4 marca 2013

Harajuku


Oneshoot 
Paring: ?xUruha 
Od autora: Ohayo minna! Wreszcie coś wstawiam,heh? .__. Przepraszam wszystkich za ten zastój,ale brak chęci,weny i czasu zrobił swoje. Oczywiście,dokończę te wszystkie opowiadania, co prawda powoli,ale dokończę. Ten króciutki shot jest czymś w rodzaju rozgrzewki po tak długiej przerwie. 
Podziękowania należą się też Midziakowi, która dała mi ogromną motywację. Jeszcze raz bardzo Ci dziękuję. :) 
Uwagi:Brak bety (co za tym idzie,mogą pojawić się błędy)/INTERPRETACJA DOWOLNA
Wiem,że to jest bardzo chaotyczne,ale starałam się to przedstawić w najbardziej realistyczny sposób.
_________________________________________________________________________
Harajuku.
Dzielnica.
Otwarta przestrzeń.
Miejsce gdzie może przyjść  każdy,a gdzie spotkaliśmy się tam właśnie my.
Tylko mały kawałek chodnika, na którym teraz stoję utwierdza mnie w przekonaniu,że do końca nie zwariowałem...
Że byłeś tu ze mną...
Uśmiecham się,ale to już nie jest ten sam uśmiech co kiedyś. Już nawet młode dziewczyny lubujące się w stylu oshare-kei przestały mnie zaczepiać i pytać czemu tu jestem. Zresztą kto po dwóch miesiącach codziennego oglądania jakiegoś dziwaka przesiadującego ciągle w tym samym miejscu,interesował by się jego losem? Ostatnio tylko jakaś staruszka zapytała mnie,dlaczego stoję tu sam. Nie potrafiłem jej odpowiedzieć. Spuściłem głowę,a ona tylko pokiwała głową i odeszła. Czyżby rozumiała? Jakim cudem,skoro nawet ja nie jestem w stanie.
Spojrzałem na gałęzie sakury rosnącej 2 metry ode mnie.
Pogubiłem się w tym.
***
-Uru-kun?...-Bicie  mojego serca gwałtownie przyśpieszyło,na dźwięk twojego głosu,niesłyszanego  już od dwóch miesięcy. Powoli odwróciłem się,z udawaną niechęcią na twarzy. 
-Czego?-Syknąłem przez zaciśnięte zęby. 
Jak wielki masz tupet,żeby w ogóle pokazywać mi się na oczy?! Zwłaszcza po tym jak jasno dałeś mi do zrozumienia,że moje uczucia nic dla ciebie nie znaczą,ja nic nie znaczę. Co więcej...Brzydzisz się mną.  
-Przejdziemy się?-Bardziej stwierdziłeś niż zapytałeś. Stwierdziłeś? ...Nie... Ty po prostu rozkazałeś, a ja jak zwykle ci uległem,klnąc w myślach na swoją asertywność.  
Szliśmy w ciszy,jednak cały ten czas czułem na sobie twój wzrok. Biłem się z myślami... Z jednej strony chciałem uciec od ciebie jak najdalej,z drugiej jednak chciałem usłyszeć co masz mi do powiedzenia. 
Zbyt zajęty wewnętrznymi rozterkami nawet nie spostrzegłem kiedy dotarliśmy do parku Inokashira,gdzie jak zawsze panowała idealna cisza. 
Spojrzałem na ciebie.Ty również  uważnie mi się przyglądałeś,jednak przez głębie twoich oczu nie potrafiłem wywnioskować o czym myślisz.
Po parunastu minutach ciszy, w końcu odważyłeś się odezwać.
-Pamiętasz o czym rozmawialiśmy,jak...-Zacząłeś niepewnie,jednak przerwałem ci,czując nagły przypływ smutku i żalu jednocześnie.
-Naszą ostatnią rozmowę?! To jak się wtedy czułem?!Czy to jak się na mnie wypiąłeś?!-Warknąłem głośno. 
Kiwnąłeś głową,zamyślając się.
 Nie wiem co zdenerwowało mnie do tego stopnia,że zacząłem krzyczeć. Twój brak skruchy czy  pewność siebie,która towarzyszyła ci nawet w takich sytuacjach jak ta. Zacząłem po kolei wyrzucać to,co dusiłem w sobie przez tak długi czas,a ty tylko cały czas stałeś i spokojnie czekałeś aż skończę. 
-Nienawidzę cię.-Zmęczony natłokiem słów i myśli, upadłem na kolana,cicho łkając. Nie mówiąc nic,podniosłeś mnie i mocno przytuliłeś,a ja nie mając siły cię odepchnąć,zacząłem napawać się twoim zapachem.
-Przepraszam.-Wyszeptałeś.
Zamrugałem kilkakrotnie,nie wierząc w to co właśnie usłyszałem.
Ty...Przeprosiłeś...Mnie? 

Spojrzałem w twoje ciemne oczy,w których nie zobaczyłem obrzydzenia, tylko...Uczucie?
Wtedy właśnie powiedziałeś te dwa słowa,które tak bardzo pragnąłem od Ciebie usłyszeć. 
Zdrętwiałem,jednak twoje miękkie usta idealnie przylegające do moich skutecznie mnie ocuciły. Powoli szok przeradzał się w namiętność,która wplotła się do naszych pocałunków. 
Gdy zabrakło nam powietrza,a puls stawał się stanowczo za szybki, niechętnie się od siebie oderwaliśmy. Po dłuższej chwili ciszy,przerywanej jedynie naszymi nieregularnymi oddechami,złapałeś mnie za rękę i od tamtej pory starałeś się jej nie puszczać.

***
Skoro to tam powiedziałeś mi o swoich uczuciach,to dlaczego to nie tam przesiaduję?
Odpowiedź jest tak banalnie prosta,ale jednak zbyt skomplikowana,żeby każdy normalny człowiek mógł ją zrozumieć.
Skoro to miejsce jest dla nas tak ważne,niech takie zostanie. Gdybym teraz tam poszedł,mógłbym bez trudu zniszczyć jego wyjątkowość,czując jedynie żal.
Nie pamiętam już  ilości przepłakanych nocy,czekając,aż wrócisz do domu. Jak wiele razy próbowałem  się do ciebie przytulić,pocałować,dotknąć jednak ty zawsze mnie odpychałeś.
Pewnego dnia  powiedziałeś,że musisz wyjechać. Że to dla ciebie życiowa szansa. Nie pytałem o nic,zmuszając się do uśmiechu. Starałem cieszyć się twoim szczęściem,wiedząc już wtedy, że mogę rozkoszować się nim po raz ostatni...
Powinienem być wtedy większym egoistą,nie pozwolić ci wyjechać,ale skoro obiecałeś...
Obiecałeś,że wrócisz po mnie,jednak nie sądzisz że za długo już czekałem?...Wciąż czekam,choć dobrze wiem,że  ten rozdział w moim życiu został brutalnie zamknięty.
Każdego dnia,powoli wstaję,otrząsam się,patrzę w lustro i widzę cień człowieka którym byłem. Wciąż mam w głowie dwa słowa,które czule szeptałeś mi do ucha.
Na ile były prawdziwe? Tego nie wiem. Wystarczyły jednak,żeby zostawić trwały ślad w mojej psychice.
Tak własnie wygląda moja rzeczywistość...
A właściwie wyglądałaby,bo dziś już nie wstałem.
...
Zastanawiam sie tylko,jak bardzo zdesperowany byłem,że teraz czuję na sobie dotyk twoich ciepłych dłoni

środa, 26 grudnia 2012

Teardrop

Oneshoot
Paring: ReitaxRuki
Od autora: Proszę bardzo,macie swoje oczekiwane Reituki. Przepraszam,że takie krótkie,ale wena mnie opuściła .___. " Jednak mam nadzieję,że Wam się spodoba.
____________________________________________________________


Jedno cięcie. Ból. Krew. Niemy krzyk wydobywający się z mojego gardła.
 Nienawidziłem, brzydziłem się siebie. Każda minuta w tym ciele wydawała się być katorgą. Kolejne cięcie. Przymknąłem oczy, czując narastający ból. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach, z przygryzionych warg powoli zaczęła sączyć się krew. Błagam, niech to się skończy,ja już nie...
Wrzasnąłem, kiedy obrazy z tamtego dnia znów zaczęły bezkarnie gwałcić moją psychikę.
***
-No co za debil wymyślił konkurs na picie?!-Krzyknąłem odpychając od siebie spitego do reszty Shou.
Byliśmy w jakimś obskurnym pubie,a do tego jeszcze  Kai  wpadł na "genialny" pomysł zaproszenia chłopaków z Alice Nine .Ok, muszę przyznać,że na początku było całkiem miło...Ale kiedy ten debil zaczął dobierać się do mnie i Reity, przestało byś śmiesznie.
-Czekaj, pomogę ci...-Hiroto,który jakimś cudem był jeszcze w miarę trzeźwy, jednym ruchem odsunął ode mnie wokalistę , po czym powoli zaczął pchać go do wyjścia.
Odetchnąłem głęboko i sięgnąłem po szklankę, zerkając na nieźle wstawionego kumpla, który prawie osuwał się pod stół. 

-Jak dziecko...-Stwierdziłem z rozbawieniem, patrząc na jego nieudolne próby utrzymania się w pionie.  
-Ru..bo...Mo...Ja,bo..
-Co tam mamroczesz?-Nachyliłem się nad basistą, pomagając mu wstać. Gdy poczułem jego usta na swoich odepchnąłem go mocno,przez co już któryś raz tego wieczora wylądował na podłodze. 
-No, no widzę,że wy również nie próżnujecie...-Usłyszałem za sobą. 
-Uruha?-Spytałem głupio.
-Nie,Kopciuszek.-Uśmiechnął się drwiąco. Chwila...To on się uśmiecha?-I to ma być światowej sławy członek the GazettE?-Prychnął,spoglądając na Reitę.
-Nawet w takim stanie jest lepszy od ciebie .-Syknąłem przez zaciśnięte zęby. Przez parę minut mierzyliśmy się wzrokiem,aż w końcu postanowiłem przerwać tę irytującą ciszę.
-A gdzie reszta?-Spytałem obojętnie, siadając na prowizorycznej kanapie. 

-Kai obecnie  prowadzi zawziętą dyskusję z Sagą,a Aoi próbuje poderwać kelnerkę. A ja właśnie wychodzę.- Odwrócił się i chciał wyjść,jednak w ostatniej chwili udało mi się złapać go za ramię. 
-Czekaj...A co z nim?- Skinąłem głową na półżywego basistę. 
-A to już twój problem. Powodzenia życzę.- Wyszarpnął się i  zaczął iść w stronę wyjścia. 
Świetnie...Z rezygnacją spojrzałem na zalanego Akirę.  No i gdzie są ci tak zwani przyjaciele,kiedy ich potrzebuję?  
-Wstajemy Rei....-Zacząłem go budzić, jednak moje późniejsze próby podniesienia go skończyły się na tym,że oboje znaleźliśmy się na podłodze. No tego już było za wiele. Sięgnąłem po mojego drinka i oblałem go nim.
-Eeej! Co Ty kurwa robisz?!- Blondyn posłał mi mordercze spojrzenie, wyjmując kostki lodu zza koszulki. 
-Ciebie mogę spytać o to samo! Od parunastu minut próbuje cię podnieść,a ty schlanego udajesz!
-Zmęczony byłem....-Posłał mi jeden ze swoich firmowych uśmieszków.-No dobra,już wstaje. 
Podniósł się i..
-Ała!-Krzyknąłem lądując pod nim na kanapie.-Człowieku, ty nawet nie umiesz ustać na nogach!-Wrzasnąłem mu do ucha. 
-Nie drzyj się... Poza tym,przyjemnie jest,ne?- Mówiąc to przysunął się bliżej mnie,przez przypadek się ocierając. 
-Nie!  Idź ode mnie...!-Udało mi się go zepchnąć. Przyłożyłem mu dłoń do czoła.- Kami-sama,Raita, ty masz gorączkę! 
-Możliwe...-Powiedział cicho, przymykając oczy.
-O nie,tylko mi tu nie zasypiaj! Odwiozę cię,tylko musisz się podnieść.-Mówiąc to pomogłem mu wstać. 
-Nie musisz...
-Wiem. 
Godzinę później byliśmy pod domem basisty. Chciałem pomóc wysiąść mu z samochodu,jednak ten uparty chłopak jak zwykle chciał pokazać swoją samodzielność i gdyby nie mój refleks, najpewniej znów leżałby na ziemi. 
Cudem udało nam się dotrzeć do drzwi i je otworzyć. Byłem u niego już  kilka razy, więc doskonale wiedziałem w jakim kierunku mam go wlec.
-Delikatniej nie mogłeś?-Jęknął kiedy opadł na łóżko..
-Nie. Rozbierz się i idź spać.
- Dobrze,ale z Tobą! 
Momentalnie znalazłem się pod nim i zadrżałem kiedy poczułem jego zimne ręce, błądzące po moim torsie. Powoli zaczął rozpinać mi koszulę. 
-Przestań!-Próbowałem się mu wyrwać,jednak był zbyt silny. Na początku myślałem,że to kolejny głupi żart,ale gdy poczułem jego usta na mojej szyi, dotarło do mnie,że jego działania były jak najbardziej świadome.
 Zacząłem się wyrywać, gdy spróbował ściągnąć ze mnie spodnie. 

-Odpierdol się!- Syknąłem, patrząc jak pozbywa się reszty ubrań. Doskonale wiedziałem co chce ze mną zrobić i z przerażeniem stwierdziłem, że w pewnym stopniu ja też tego pragnę.
-Nie wierć się tak...-Blondyn złapał mnie za nadgarstki, zdzierając ze mnie bokserki.

-Przestań! Ja...-Zamknął mi usta swoimi. Jęknąłem cicho, czując jego palce zaciskające się na moim członku.Z początku jedyne czego chciałem to oderwanie się od tego napaleńca, ale z każdą minutą moje ciało odmawiało mi posłuszeństwa, prosząc o więcej. Odsunęliśmy się od siebie dopiero gdy zabrakło nam powietrza. 
-Taka...Odwróć się...-Wyszeptał mi do ucha. 
 -Rei-rei,proszę...Ja nie chcę....-Szepnąłem błagalnie, kiedy odwrócił mnie tyłem. 
-Chcesz,chcesz...-Mówiąc to wszedł we mnie jednym ruchem.  Zachłysnąłem się powietrzem,a moje ciało przeszedł niesamowity ból. Mimowolnie krzyknąłem,a łzy zaczęły spływać mi po twarzy.  
Blondyn nie zważając na moje zawodzenia i prośby od razu zaczął się we mnie poruszać. Przy każdym mocniejszym  pchnięciu ból stawał się nie do wytrzymywania. Wręcz czułem jak coś rozrywa mnie od środka. Aki nie bawił się w żadne pieszczoty, o nie, on wolał bezkarnie mnie gwałcić, by jak najszybciej osiągnąć szczyt. Dlaczego on to robił? I dlaczego do cholery nie potrafiłem mu się oprzeć? 
-Uh...-Sapnąłem kiedy zaczął wchodzić coraz głębiej. 
Dziwka. Kurwa. Szmata. Te epitety same cisnęły mi się do głowy. Chwycił moje biodra wciąż przyśpieszając. 
Nie czułem już bólu,nic już nie czułem. Oddałem mu się nie mając już siły protestować. Modliłem się tylko o to,żeby  jak najszybciej skończył to co właśnie ze mną robił. Usilnie szukał mojego czułego punktu,jednak byłem zbyt spięty, żeby czerpać z tego jakąkolwiek przyjemność.
Nasze oddechy były już bardzo nieregularne i przyśpieszone. Dostosowałem się do jego tempa i po paru dobitnych ruchach doszedł we mnie, zalewając mnie przyjemnym ciepłem. 

Moje ciało wygięło się w łuk pod wpływem niechcianego orgazmu. W głowie miałem totalny chaos, jedyne czego byłem pewny,to to,że jestem zwykłą dziwką. Bo czy nie tak się je traktuje? 
Reita opadł wyczerpany obok mnie. Nawet nie chciałem na niego spojrzeć, nie potrafiłem zapanować nad własnym ciałem,które z nieznanych mi powodów zaczęło drżeć. 
-Ruki,ja....-Dźwięk jego lekko zachrypniętego z podniecenia głosu sprowadził mnie na ziemię. Jego ręce obejmujące mnie w pasie stały się doskonałym rozrusznikiem, a widok jego miny, gdy z całej siły go od siebie odepchnąłem był niczym w porównaniu z szokiem , jakiego doznał gdy krzyknąłem,że go nienawidzę, wybiegając  z jego mieszkania. 
***
Dziwka...Zwykła,puszczalska dziwka...Tylko tak można mnie określić.
Moje ciało przeszedł dreszcz, jednak dalej kontynuowałem swoje dzieło, podziwiając czerwień, zdobiącą wszystko wokół mnie.
Dlaczego? Dlaczego Ty mi to zrobiłeś? Reita...
Kolejne łzy,rany otwarte, powoli ogarniająca mnie ciemność.
Dlaczego?
Ostatni oddech.
-Ja Cię kochałem...Rei...
Nareszcie zamknąłem oczy.

sobota, 15 września 2012

Reituki...(gg)

Od Autora: Tak...Hm...A więc...Nie napisałam jeszcze do końca następnego opka,bo nie było 10 komentarzy,ale nie chcę tak tego bloga zostawiać i proponuję...To coś...
Wcielam się w Ruki'ego na gg. xD
 Za Reitę robi Cassis  i mam nadzieję,że nie zabije mnie za to,że to tu daję <3 <3
A więc...Miłego (mam nadzieję) czytania :).


Ruki: -Ja tu leżę....

Reita : -Widzę. Mam chuste na nosie, nei na paczałach...

Ru: -A nie założyłeś czasem tego seksownego kapturka,kochanie? ...Mogę Ci kupić okularki...

Re: -Nie mam... poza sceną jestem normalny i nie ubieram się w stylu Assasina

Ru:- A szkoda...Te rurki,które ubrałeś do Ibitsu tak fajnie opinały cię w paru miejscach...

Re:-Widzę, że dokładnie je obejrzałeś podczas kręcenia teledysku.

Ru:-To nie moja wina...Po prostu jesteś zbyt seksowny i trudnno Cię ignorować..

Re:-Och, sądzisz, ze każdy patrzy na mój tyłek i krocze?

Ru:-Jeśli tak,to zaraz przestaną....Naśle na nich Assasinów.

Re:-Moich zaginionych braci?

Ru:-To Ty masz braci i nic nie mówisz? *^* Mogę ich poznać?...*Zbawienie.​.*

Re:-Oj nie, nie użyjesz ich DD:

Ru:-Hah,a może boisz się,że są w tym lepsi od Ciebie? Ciekawe jak to jest pieprzyć się z Reitą bez tej smaty.....

Re:-To nie bracia bliźniaki, inteligencie.

Ru:-Piękny nie musi być mądry <3 Oh,to może są ładniejsi?

Re:-*uśmiecha się wrednie* Są po 50...To dziadkowie z laseczkami.

Ru:-To ile lat mają moi przyszli teściowie? O.o

Re:-Są zombie </3

Ru:-Z kim ja sypiam...Mają laski,tak?...Lubię laski...

Re:-Zauważyłem. Na koncercie o mało nie dostałem nią w łep.

Ru:-Oh,wybacz celowałem w Aoi'ego,żeby się od Ciebie odwalił....Trafiłem?

Re:-... Tak.

Ru:-A...Odwalił się?...

Re:-Tak. I przywalił do Uruhy.

Ru:-A właśnie....Chyba nie gniewasz się,za te wszystkie moje fanservisy z tą kaczką? Bo wiesz...To tylko praca...
....
Aki?.
...Kochanie?

Re:-On leci na Aoia, spoko złotko.Możesz mu napluc w grzywę.

Ru:-To dobrze,kochanie <3 Ale powiedz proszę Yuu,że ma się tak do Ciebie nie kleić,bo strasznie mnie to irytuje...Zresztą Uruhę pewnie też.

Re:-Yuu się do mnie nie klei, tylko Ci się tak wydaje <3

Ru:-... I może mi jeszcze powiesz,że nie flirtujesz z Tanabe,co?

Re:-On jest hetero. Urodą też nie grzeszy.

Ru:-No nie oszukujmy się...W tym zespole,najładniejsz​y jestem ja.

Re:-Racja *maca po tyłku* I masz zajebisty tyłek.

Ru:-Wiem o tym. I nie tylko tyłek mam zajebisty,wiesz Suzuki? *Prowokująco oblizuje wargi*

Re:-Wiem, nieraz sprawdzałem!

Ru:-Wiem,czuję skutki...A tak wgl, to zrobiłeś zakupy? *Siada na stole (w kuchni)*

Re:-Dobrze, że czujesz. To znaczy, że cię zadowoliłem *podchodzi do niego, gładzi delikatnie jego udo* Oczywiście, tak jak poleciłeś.

Ru:Cieszę się....*Mruczy. Bierze drugą rękę blondyna i kieruje ją na swoje biodro*

Re:-A teraz, na co kicia ma ochotę? *Również zamruczał. Nie czekając na odpowiedź, wpił się w jego pełne wargi. Dłońmi zjechał na pośladki blondyna*

Ru:*Jęknął,kiedy poczuł dłonie basisty na swoich pośladkach. Zarzucił mu ręce na szyję,pogłębiając pieszczotę. Przylgnął do ukochanego,prosząc o więcej.*

Re:*wsunął język między jego miękkie wargi, penetrując wnętrze ust kochanka. Powoli i drażniąco rozpiął jego rozporek, po czym zsunął z niego spodnie. Teraz miał większe pole manewru i mógł się bardziej poznęcac nad pośladkami Rukiego*

Ru:*Mruknął zadowolony w usta ukochanego.Zaczął zachłannie oddawać  pocałunki,mając małe problemy z oddychaniem. Oplótł go nogami w pasie i zaczął okrężnie poruszać biodrami*

Re:*jęknął cicho* Moje niewyżyte maleństwo... *zamruczał, z nutką czułości w głosie. Zjechał z pocałunkami na szyję Rukiego, od czasu do czasu robiąc na niej malinki tj. oznaczając go jako swoją własnośc. Wsunął dłoń pod jego bokserki i zaczął mocno ugniatac pośladki szatyna*
(...)
________________________________________
<Ruki się obraził,bo Reita nie chce...>
Ruki:*foch* Wyprowadzam się...

Reita:-Do assasinow?

Ru:-..DO URUHY!

Re:-Uruha mieszka z Aoim :P

Ru:-Pf...Uwiodę Uruhę i wywali Aoi'ego na zbity pysk...

Re:-Takanori ty nawet nie lubisz kaczuchy XD

Ru:..-Ale seks lubię,a Uruha z tego co wiem,jest od tego uzalażniony,Akirko.

Re:-I tak byś mnie nie zdradził *cios poniżej pasa*

Ru:-...Jak możesz?! Uważasz mnie za dziwkę??

Re:-To Ty mówisz o zdradzaniu mnie z Uruhą!

Ru:...-Bo się mną nie zajmujesz! I pewnie teraz myślisz jak się mnie pozbyć!

Re:-Zajmuję! Ale życie nie opiera się tylko na seksie! *tuli go*

Ru:-Ale nigdy nie chcesz robić ze mną fanservisu! *Odpycha go i zaczyna płakać*

Re:-Taka, wiesz, że to oni wybierają. Ja bym bardzo chciał *tula go ponownie, nie zważając na protesty* Nie płacz kochanie... *scałowuje łzy z jego policzków*

Ru:-Nienawidzę tego...Wiesz jak trudno jest mi przystawiać się do Uru,kiedy Ty jesteś parę metrów ode mnie?! Wiesz?! *Wtula się*

Re:-*obejmuje go w pasie* Wiem... Może postawimy się szefostwu?

Ru:-Dadzą nam kopa w dupę,a Kai nas ugotuje i przyprawi majonezem...Ale dla Ciebie,wszystko...*O​bejmuje szyję blondyna*

Re:-Prędzej ja im dam kopa w dupę! *bulwers*

Ru:-Myślisz,że to wszystko załatwi?...A co jeśli nie i nie pozwolą być nam razem? *Spuszcza wzrok*

Re:-Są naszymi przyjaciółmi, zrozumieją *pogładził go po policzku*

Ru-:Czyli będę musiał już do końca użerać się z tą namiastką kaczki?

Re:-Nie, załatwimy to, kotku *pocałował go w czubek nosa*

Ru:-Ale jak? *Styka się z nim czołem* Aki,ja naprawdę wolę już posuwać barierki,niż szmacić się na scenie
tylko dla fanek...O wiele bardziej wolę szmacić się z Tobą...*Rumieni się *

Re:-Normalnie. Powiemy, że chcemy wspólne fanservise i basta *zamruczał, spoglądając w oczy szatyna* Wiem. I kocham to.

Ru:-Porzuciłbyś grę....Zespół?...Dla​ mnie?

Re:-Oczywiście. Dla ciebie wszystko.

Ru:-Kocham Cię,wiesz?Też cię kocham. Bardzo.Heh,w takim razie możesz już iść...I tak wiem,że mnie nie zeszmacisz....*Odsun​ał się lekko i uśmiechnął krzywo*

Re:-Idę. Pa <3
_____________________________________
(Takanori szukał butów na koturnach,okazało się,że ma je Reita...W bagażniku...+Obraził się bo blondyn powiedział,że może znaleźć kogoś lepszego od niego)
Opis Rukiego: "Czuję się jak jakiś pieprzony miś..."

Reita
-Miś? Pieprzony? Why?

Ruki
-Bo tak...-.-"  Mam Ci się pomóc spakować?

Reita
-Ja żartowałem D:

Ruki
-Oh,czyżby? W takim razie może pokaż mi kogoś lepszego ode mnie...Chcę go poznać...

Reita
-Nie ma nikogo lepszego. Ech, to ciebie kocham....

Ruki
-Lepiej oddaj mi te buty,bo nie mam jak wyjść...

Reita
*podaje buty* -Gdzie wyjść?

Ruki
-Idę się napić i przemyśleć kilka rzeczy....

Reita
-Ok.

Ruki
*Ubiera buty*

Reita
-Ech, skoro chcesz... *mruknął, drapiąc się z zakłopotaniem w tył głowy*
-Tylko nie wracaj późno.

Ruki
-Nie chcę,ale muszę...Czemu mam nie wracać późno? Jakoś nigdy Ci to nie przeszkadzało...

Reita
-A co takiego musisz przemyśleć? *zawahał się*
 -Zawsze mi to przeszkadzało. Martwiłem się, ale nie chciałem cię ograniczać...

Ruki
-Chcę się spokojnie zastanowić nad tym naszym związkiem...Wiesz,że​ jak pokłócimy się na poważnie to przez nasz egoizm może rozpaść się the GazettE prawda? *Ubrał kurtkę i spojrzał przelotnie na blondyna.*

Reita
-Ruki, nigdy nie kłóciliśmy się specjalnie poważnie... Czasami wyolbrzymiasz pewne sprawy. Sądzisz, że mógłbym cię zostawić? Albo ty mnie?...

Ruki
-Ah,czyli to moja wina,tak? Niestety,chyba jestem zbyt dużym egoistą,więc Ty musisz zostawić mnie...*Spuścił wzrok i obrócił się,chcąc wyjść*

Reita
*Pochwycił jego dłoń*
-Takanori, chcesz to zakończyć...? *spytał z niedowierzeniem i odrobiną strachu w głosie*

Ruki
Chcę,żebyś mnie teraz puścił...*Powiedział​,przygryzając wargę*

Reita
*puścił go bez słowa, wracając w głąb mieszkania*

Ruki
*Przyglądał się przez chwilę jak jego ukochany odchodzi,spodziewał się trochę innej reakcji,jednak wiedział,że Reita nie będzie chciał cały czas się z nim użerać.*
-Pa *Powiedział cicho.
Nie chciał ranić go już ranić swoim dziecinnym zachowaniem*
 -Kocham Cię,przepraszam...
*D​odał cicho,kiedy zamykał drzwi. Pojedyncza łza spłynęła mu po policzku*

Reita
*usiadł na kanapie, ukrywając twarz w dłoniach. Nie pojmował zachowania Rukiego. Zrobił cos nie tak, że szatyn już go nie chce? Miał ochotę pobiec za chłopakiem, ale nie chciał  mu się narzucać*

Ruki
*Powoli szedł ulicami pochmurnego Tokyo, zastanawiając się co teraz myśli sobie Reita. I co zrobi jak wróci? Powie mu "cześć" i będzie jak dawniej? A może już pakuje swoje rzeczy? Czy potrafiłby bez niego funkcjonować?....Naw​et nie zauważył,kiedy znalazł się w parku. Chyba wybrał tę drogę instynktownie,poniew​aż zawsze przychodził tu z basistą.*
-Rei...
*Powiedział cicho,siadając na ławce i podkulając nogi. Robiło się coraz ciemniej i w każdej chwili mogło zacząć padać*

Reita
* Oglądał jakieś durne seriale telewizyjne, wylegując się na sofie. Szczerze to nie bardzo myślał nad ich durnowatą fabułą. Zastanawiał się nad tym, co powiedział mu Ruki. Może on naprawdę ma go dośc i chce to zakończyc? Nie wiedział. Chciał chociaż na chwilę wyłączyc myślenie, lecz nie potrafił. Spojrzał za okno. Niebo było zachmurzone. Począł się martwic o Rukiego. Co jeśli zastanie go ulewa? Westchnął wstając z sofy i kierując się do przedsionka*

Ruki
-Kurwa!
*Przeklinął,kiedy niebo przeszyła błyskawica,a chwilę później poczuł pierwsze krople deszczu na swoich policzkach. A może były to jego łzy? Nie wiedział. Nie lubił burzy,wręcz bał się jej jak dziecko,które ogląda jakiś straszny film w nocy.Kedy miał przy sobie Akirę,nie bał się niczego. Problem w tym,że zostawił go...Zostawił go i wyszedł. Odciął się od źródła swojego szczęścia i teraz musiał ponieść konsekwencje swojego wyboru. Otarł mokre policzki. Trudno. Co ma być,to będzie.*

Reita
*ubrał się i szybkim krokiem wyszedł z ich wspólnego mieszkania. Spojrzał w niebo*
-Burza...
*mruknął do siebie, odruchowo przyśpieszając kroku. Doskonale wiedział, że Ruki panicznie boi się burzy. Tylko gdzie może teraz byc? Po chwili zastanowienia bez wahania ruszył uliczką, którą zawsze wspólnie spacerowali*

Ruki
*Mały deszczyk przerodził się w istną ulewę. Wokalista cały zmarznięty i zmoknięty siedział na ławce wciąż  myśląc nad tym co powie Reicie kiedy eróci...No właśnie? A jeśli wróci i jego nie będzie? Co wtedy?...Odgarnął grzywkę z czoła. Zaczął przypominać sobie razem spędzone chwile...Te gorsze i lepsze.* -Rei...Co ja zrobiłem?
*Skulił się i rozpłakał,co chwila drżąc z zimna*

Reita
*Od razu zauważył drobną postac, skuloną na ich ulubionej ławce i już doskonale wiedział kim ona jest. Kilka ostatnich metrów pokonał dosłownie susami. Chciał znaleśc się jak najszybciej przy boku ukochanego, nawet jeśli ten go odtrąci... Bez wahania zdjąc z siebie kurtkę i opatulił nią przemoczonego malca*
-Ruki... Rozchorujesz się...
 *szepnął, łamiącym się głosem. Usiadł obok szatyna, spoglądając na niego smutno.*

Ruki
-Reita?
*Wokalista patrzył na niego z niedowierzaniem. Umarł? A może Kira rzeczywiście był koło niego? Chciał pogładzić go po policzku,ale nie zrobił tego,kiedy napotkał jego smutne spojrzenie*
-Co ty tu robisz?
*Zapytał cicho,mocniej otulając się kurtką blondyna*

Reita
-Tak, to naprawdę ja.
*odparł spokojnie, gdy tylko napotkał jego niedowierzajace spojrzenie*
-Matwiłem się o Ciebie... Wiem, że boisz się burzy. No i ten deszcz... Jeśl chcesz to wracajmy do domu, a jeśli nie... To mogę wynając się jakieś mieszkanie albo coś...
*mruknął cicho, nie wiedział co czuje Ruki. Nie wiedział nawet nad czym chciał pomyślec.*

Ruki
-Nie Rei! Ja... przepraszam! Wiem,zachowałem się jak ostatni idiota...Po prostu uświadomiłem sobie,że tak naprawdę to...
*Zawachał się czując na sobie spojrzenie Reity*
-To Ty mógłbyś mieć każdego...A ja? Mną nikt by się nie zainteresował.  A jeśli już,to nie wytrzymaliby ze mną...
*Łzy zaczęły spływać mu po policzkach.*
Ja naprawdę tak bardzo... *Spojrzał w jego brązowe oczy. Nie wiedział czy chłopak zechce mu wybaczyć*

Reita
*Westchnął, kręcąc z niedowierzeniem głową. Tego się nie spodziewał*
- Ruki, jesteś wspaniałym chłopakiem. Pięknym i seksownym. Nie mów, że nikt by cię nie chciał. Może i mógłbym miec każdego, ale nie chcę, rozumiesz? Chcę tylko Ciebie, głuptasku...
*mruknął i ucałował delikatnie jego skroń*

Ruki
*Młodszy nieśmiało musnął go w usta.*
- Czyli...Nie gniewasz się na mnie?

Reita
-Nie
*odparł z uśmiechem*
-Ale mam nadzieję, że coś takiego już się nie powtórzy.

Ruki
-Nigdy!
*Uśmiechnął się i wtulił w Reitę. Drgnął lekko,ale zimno już mu nie przeszkadzało. Ważne było,że Akira jest tu z nim.*
-Wynagrodzę Ci to w domu,dobrze?
*Powiedz​iał cicho*

Reita
*Przytulił go mocno do swojego torsu. W końcu jednak uświadomił sobie, że leje jak scebra, a Ruki jest już przemoczony. Bez słowa wziął malucha na ręce i zaniósł do ich mieszkania*

Ruki
*Wtulił się w tors Reity nie czując już zimna. Marzył,żeby jak najszybciej znaleźć się w ciepłym łóżku,koło swojego ukochanego*
...

Reita
*Postawił Rukiego na podłodze, ściągając z niego kurtki oraz buty. Następnie rozebrał siebie. Ponownie wziął malca na ręce i położył na sofie*
-Trzeba ściągnąc z ciebie te przemoczone ubrania
*zakomunikował grzecznie*

Ruki
-Ty to zrób...
*Powiedział i zachęcająco się uśmiechnął*
- Reita?
*Zapytał,lekko się rumieniąc

Reita
-Jak sobie życzysz, kochanie
*zamruczał, dobbierajac się do koszuli Rukiego. Pozbył się jej w mgnieniu oka. Co jak co, ale w rozbieraniu to miał wprawę. Zatrzymał się i spojrzał na chłopaka*
-Tak?

Ruki
-Między nami...Wszystko ok? Bo wiesz...Ja Cię naprawdę kocham...
*Powiedział​ i  zaczął rozpinać koszulę ukochanego.*

Reita
-Tak. Jak najbardziej w porządku. Też Cię kocham miśku
*zamruczał i pocaławał ukochanego. W międzyczasie rozpiął jego rozporek*

Ruki
*Młodszy jęknął mu w usta, i wypchnął biodra do góry,przy okazji się o niego ocierając. Oplótł  rękami szyję ukochanego,jeszcze bardziej go do siebie przyciągając*

Reita
*jęknął zadowolony, ściągając z niego spodnie, razem z bokserkami, które również były przemoczone*
-Chcesz?
*spytał, chociaż doskonale znał odpowiedz.*

Ruki
-Tak!Tylko mocno!Proszę...
*Kied​y ściągnął koszulę Reity,zaczął dobierać się do jego rozporka*

Reita
-Wedle życzenia... Ale w czasie gdy będziesz pozbywał się spodni i tak nieco cię przygotuję
*mruknął, zasysając się na swoich dwóch palcach. Gdy te były odpowiednio nawilżone przystawił je do dziurki chłopaka i delikatnie na nią naparł, wsuwając je do środka*

Ruki
-Aaaa...
*Jęknął przeciągle. Zaczął poruszać biodrami,nabijając się na nie. Bolało,ale myśl,że Reita jest w nim nawet tak mało erotyczną częścią ciała,jak palce,bardzo go podniecała*

Reita
*uśmiechnał się z satysfakcją*
-Jesteś taki słodki...
*zamruczał. Miał bardzo długie palce, więc drażnił delikatnie prostatę Rukiego, tym samym przygotowując jego wnętrze na coś znacznie większego*

Ruki
-Reita...Nie baw się....Weź mnie!
 *Dotknął erekcji kochanka i mocno ścisnął*

Reita
*Przygryzł dolną wargę, przytrzymując jęk. Wysunął palce z wnętrza kochanka i zastąpił je swoim nabrzmiałym penisem. Jęknął z rozkoszą, Ruki był cholernie ciasny*

Ruki
-Akira!!
*Krzyknął,czując jak kochanek wdarł się w jego wnętrze jednym ruchem. Po jego policzkach spłynęły łzy.Wciąż nie mógł przyzwyczaić się do tego uczucia*

Reita
*Nie poruszał się*
-Cii... Spokojnie. Zaraz przestanie boleć...
*Wyszeptał, zlizując jego łzy. Dłonią rozmasowywał pośladki szatyna*

Ruki
*Jęknął cicho i zaczął zachłannie całować blondyna,poruszając powoli biodrami*

Reita
*Sapnął cicho. Odwzajmeniał pocałunki równie zachłannie co jego ukochany. Widząc, że już jest okej zaczął się powoli poruszac w jego wnętrzu. Wciąż jednak zachowywał ostrożnośc. Znał dobrze swoje uke*

Ruki
-Mocniej!
*Krzuknął,kiedy Reita zaczął się w nim poruszać*
-Zerżnij mnie wreszcie!
*Jęknął i zaczął napijać się na erekcje starszego*

Reita
*Uśmiechnął się zadowolony, przyśpieszając znacznie. Zagłębiał się we wnętrzu kochanka coraz mocniej i pewniej, szukając jego słabego punktu*
-Jakaś odmiana, co?

Ruki
-Reiiii
*Jęknął przeciągle.*
- Przestań!
*Wydusił w końcu.*

Reita
-Hy...?
*Spojrzał na niego zdezorientowany. Zwolnił. Przecież Ruki sam prosił żeby rżnąc go mocniej*
-Coś nie tak...?

Ruki
-Wyjdź ze mnie....Proszę...
*Po​wiedział,patrząc mu w oczy*

Reita
*skinął głową, wysuwając się w młodszego*

Ruki
*Pchnął starszego z całych sił,tak że ten leżał. Nie czekając na pozwolenie usiadł na nim okrakiem,a potem jednych ruchem,nabił się na jego penisa. Jęknął głośno,czując go jeszcze głębiej niż przedtem.*

Reita
*Położył się zaskoczony na sofie, nie protestując. Jęknął przeciągle. Zamruczał na znak, że to co robi Ruki bardzo mu się podoba. Poruszył zachęcająco biodrami*

Ruki
-Podoba Ci się?
*Uśmiechnął się figlarnie,poruszając​ okrężnie biodrami. Chciał trochę podrażnić się z Reitą*

Reita
-Ahh, bardzo...
*jęknął cicho. Zacisnął dłoń na naprężonym penisie Rukiego, aby sprowokowac go do dalszych poczynań*

Ruki
-Mmmmm.
 *Mruknął przeciągle,odchylają​c głowę. Uniósł biodra tak,że jeszcze trochę,a Reita opuściłby jego ciasne wnętrze.*
-I co teraz?
 *Oblizał się prowokująco*

Reita
*mruknął niezadowolony*
-To!
*odparł zawadiacko. Uniósł biodra i ponownie wsunął się w Rukiego do samego końca*

Ruki
-Aaaa...
*Odchylił głowę Zaczął bardzo powoli unosić i opuszczać biodra,wiedząc,że strasznie drażni tym swojego kochanka*

Reita
-Ruki... Szybciej...
*wyjęczał. Dłonią wodził po penisie młodszego. Dopóki nie przyśpieszy, Reita też będzie się ociągał z robieniem mu dobrze*

Ruki
-Reita! Miało być na ostro!,Teraz Ty przejmujesz pałeczkę!
*Wydyszał,lekko przyśpieszając*

Reita
-Racja
*przytrzymał jedną dłonią jego biodra i zaczął wychodzic naprzeciw jego ruchom, tyle, że mocniej i szybciej. Drugą natomiast poruszał energicznie, masturbując go*

Ruki
-Mocniej!!
*Krzyknął i zaczął ujeżdżać blondyna. Odchylił głowę do tyłu,opadając na jego biodra coraz szybciej*

Reita
*przyśpieszył ruchy dłonią, wbijając się w drobne ciałko coraz głębiej i głębiej. Dosłownie bał się, że rozerwie swoje kochanie*

Ruki
*Co chwila krzyczał,lub jęczał,czując jak Reita powoli rozrywa go od środka*
-Aki!
*Wrzasnął,kiedy blondyn trafił w jego prostatę*

Reita
-Już, już
*szepnął, uśmiechając się. Celował natarczywie w prostatę szatyna, chcąc jak najprędzej doprowadzić go do spełnienia. On sam czuł, że długo już nie pociągnie w ciasnej i gorącej jamce ukochanego. Podniecenie i zaciskające się na jego męskości mięśnie Rukiego, robiły swoje*

Ruki
*Czuł,że zaraz osiągnie spełnienie,przez co jeszcze bardziej zacisnął mięśnie. To było takie podniecające...Reita​ bezkarnie gwałcący jego wnętrze... Jego ruchy stały się mocniejsze,nabijał się na Akirę coraz szybciej i mocniej. Jeszcze nigdy nie czuł się tak jak teraz*

Reita
*Jęczał z zadowoleniem. Czuł się niesamowicie. Już sam fakt, że Ruki pozwalał mu na takie ekscesy w swoim wnętrzu była cholernie pobudzająca. Czuł jak ciało szatyna pulsuje i łaknie coraz to większej ilości pieszczot. Wbijał się w niego conajmniej brutalnie, ale żadnej ze stron bynajmniej to nie przeszkadzało*

Ruki
*Podnosił się i opadał coraz szybciej,czując,że zaraz dojdzie. Miał zamglony wzrok kiedy jęczał jak mu dobrze. Zrobił kilka dobitniejszych ruchów i oznajmił krzykiem,swoje dojście,mocno zaciskając się na członku basisty*

Reita
*Doszedł równo z nim, jęcząc przeciągle, za sprawą mięśni zaciskających się mocniej niż na początku. Odpadł na sofę, starając się uspokoić oddech*

Ruki
-Reita...
*Zamruczał cicho,,czując jak jego sperma powoli wypływa z jego dziurki. Kiedy blondyn z niego wyszedł,zaczął zlizywać z palców jego nasienie,patrząc mu w oczy*

Reita
*mruknął cicho. Z trudem uniósł się do siadu i zaczął również zlizywać z dłoni kochanka swoje nasienie*

Ruki
*Przewalił go i zaczął szukać jego ponętnych ust*

Reita
*Uprzedził go, wpijając się w słodkie wargi swojego kochanka*

Ruki
*Zaczął oddawać pocałunek,pozwalając​,żeby Akira wtargnął do środka*

Reita
*Gładził językiem podniebienie młodszego.*
_____________________________________________



niedziela, 19 sierpnia 2012

Just Be Friends

Paring:Aoiha
Typ:Angst/Oneshoot
Wyjaśnienie: PS Company jest bardzo krytycznie nastawiona do jakichkolwiek związków muzyków,stąd pomysł,żeby zakazać Aoisze istnienia. "Tylko przyjaźń".
Od Autora:Jest koło 4 w nocy,nie potrafię spać...Mała depresja. 

To nie jest typowe dla mnie yaoi,to po prostu moje uczucia. 
Nie każdemu może się to spodobać,ale nie będę pisać o wesołych rzeczach,kiedy czuję zupełnie coś innego. Przyznaję,sama płakałam,jak to pisałam...I do tego znam piosenkę idealnie pasującą do sytuacji...
Ten tekst jest mój,czasem tylko pojawiają się te same zdania.,ale nie jest ani przyjemny,ani łatwy.
UWAGANajlepiej słuchać do tego:Just Be Friends
___________________________________________


Zostańmy przyjaciółmi - tylko tyle, musimy być przyjaciółmi...
Musimy się pożegnać,być po prostu przyjaciółmi...
Przyjaciółmi...
Musimy wmówić sobie,że to nigdy nie miało miejsca,nigdy nie istniało.
"My" nie istnieliśmy.
To koniec.
Spoglądam na Ciebie pogrążonego we śnie,cicho pakując swoje rzeczy.
Nagle coś spada,szkło rozsypuje się po ciemniej jak Twoje oczy podłodze.
Boli...
Czy tak smakują twoje łzy?

Ramka z naszym zdjęciem...
Fotografia,gdy jeszcze byliśmy szczęśliwi,kiedy jeszcze mogliśmy się kochać.
Spojrzałem na nasze uśmiechnięte twarze.
Rany otwarte na moim sercu znów zaczynają krwawić.

Czy coś między nami pękło? Czy to ta nić porozumienia,którą od zawsze byliśmy powiązani?-Czy uczucie,które musimy przeciąć raz na zawsze?
Ale czy tego właśnie pragniemy? Powiedzieć sobie "Do widzenia",spotykając się codziennie?

W głębi serca jednak podejrzewałem,że najtrudniejsza decyzja będzie najlepszą jak słyszałem od ludzi,zwanych "przyjaciółmi".
Czy właśnie tym się staniemy? Ludźmi tak sobie bliskimi,ale jednak dalekimi?
Chcę tego,jednak mój egoizm na to nie pozwala.
Znów sam sobie zaprzeczam.
Ściskając zdjęcie,opadam na pokrytą szkłem podłogę. Krew zaczyna spływać w miejscach, gdzie ostre krawędzie spotkają się z delikatną skórą.
Znów spoglądam na Ciebie,zapamiętawszy Cię takiego już na zawsze.
Kołdra pod którą leżysz,jest niczym moje uczucie otulające Cię z każdej strony,ale...
Jak mam Ci to wszystko powiedzieć?
Nasz wspólny świat powoli rozpada się...
Z każdą kolejną rzeczą spakowaną do walizki koniec jest bliższy.
Męczę się...
Ale wiem,że to jedyna droga.
Chcę wrzeszczeć,ale nie mogę,wciąż pogrążony w ciszy.
Gdybyś wiedział jak cierpię...

Czy naprawdę wszystkie  spędzone razem chwilę,to  tylko zwykły zbieg okoliczności?
My nim byliśmy?
Nieważne...Musimy żyć dalej, bez siebie.
Łzy zaczynają spływać po wysuszonych policzkach.

Przyjaciółmi?
Musimy nimi być,choć nie potrafimy.
A jeśli nie zdołamy udźwignąć ciężaru codzienności,przepełnionej swoją obecnością?

Wczorajszej namiętności nocy uświadomiłem sobie,że więź między nami zostanie przecięta.
Jedno cięcie-rany otwarte.
Szukanie Twojego ciepła w nieszczerym uśmiechu przepełnionym bólem.
 Te uczucie więdnie niczym mały kwiat,rosnący w naszych sercach. Czy jedynym sposobem,jest przestanie czuć? -Bycie "po prostu przyjaciółmi"?

Powoli wstajesz z łóżka,owinięty tylko moim uczuciem.
Z szeroko otwartymi oczami wpatrujesz się w walizkę.
 Wiesz,już...Widzę mokre dowody na Twoich policzkach.
Ogłusza mnie Twój szloch,upadasz na podłogę,ozdobioną szklanymi kryształami.
Wrzeszczysz,widząc już,że most pomiędzy nami chwieje się oraz bardziej.-Niknie.
Więc po co usilnie chcesz go pokonać,dosięgając moich ust?

Muszę iść...
Żegnaj mój śliczny,nie możemy już dzielić razem każdego oddechu.
Musimy się teraz rozejść,bez odwracania się za siebie.
Gdyby tylko raz moje życzenie miało się spełnić,to chciałbym pozostać przy Tobie na zawsze,wciąż smakując twoich ust...

Łzy płyną,krótkie "wybacz".
Wciąż krzyczysz w agonii.
Mój egoizm znów wygrywa. Obracam się,by znów Cię ujrzeć.

Zostańmy przyjaciółmi - tylko tyle.
Czas się pożegnać, zostańmy przyjaciółmi
 Po prostu przyjaciółmi
Przyjaciółmi...

Rzucasz się w przepaść między nami.
Wciąż tu jesteś...To mocne więzi naszego uczucia Cię uratowały.
Przytulam Cię mocno i zostaję z Tobą na zawsze,nie bojąc się  co przyniesie przyszłość.

Dokonaliśmy wyboru-Ruch kochających się samobójców....